wtorek, 10 grudnia 2013

Myślowy misz masz

Od jakiegoś czasu codziennie rano postanawiam napisać coś nowego, lecz wieczorem otwieram nową kartę i gapię się w pusty ekran. 

Pierwszy dzień egzaminów za mną - historia masakryczna, wos trochę lepiej, a polski był bardzo ławy. Jeśli kogoś to w ogóle interesuje.Na razie nie ćwiczę, czy w sumie powinnam powiedzieć : od wakacji nie mogę ruszyć dupy. Żadnej diety nie ma - normalne jedzenie, które mnie mdli, słodycze, które ratują mnie przed depresją ... Zero, nul , nicht ... Są jednak postanowienia. Ale one już też się nie liczą. Planowałam kilka projektów, lecz jak widać nie jesteście zainteresowani. Mówi się trudno. Może jak kiedyś będę chudą zdzirą to kogoś przynajmniej zainteresuję. W ostatnim czasie zaczęłam doceniać drobne radości. Uśmiech M, głupawka J, czy radosne oczy pani A, gdy przyjechałam. Kawały mojego wuja podczas wieczoru francuskiego, czy głupawka z wujem M, gdy nie przyjechał nasz znajomy. Na pasku bocznym od jakiegoś czasu widnieje ankieta. Wynika z niej,że najbardziej chcecie czytać o odchudzaniu. Postaram się jak najczęściej o tym pisać,  lecz nie ukrywam,że chciałabym pisać również o innych rzeczach. Dlatego powołam do życia na dniach kolejny blog. Taki przede wszystkim dla mnie.Choć będzie miło jeśli od czasu do czasu zajrzycie. A teraz by dalej nie przynudzać - zbór ciekawych moim zdaniem obrazków z serwisu http://zszywka.pl/.



3 komentarze:

  1. Hej, wiesz co, tez tak mam, ze przez caly dzien mysle o tym co chcialabym napisac na blogu, kazdy szczegol zwiazany z jedzeniem i dieta, a pozniej, pod wieczor, gapie sie w pusta karte. Masakra.
    Tak szczerze to mysle ze wszystkie chcemy odchudzania i motywacji, bo po co, jak nie, czytamy siebie nawzajem, tak szczerze. Dlatego na moim blogu nie pisze o niczym innym. Fakt, ze jest dosc nudny.
    Zajebiste motywacje, thank you :)
    Milo, ze masz rodzine i znajomych, na ktorych mozesz liczyc. Ja jestem sama, mam tylko was :)
    Fajnie by bylo, gdybys wrocila, to wcale nie jest takie latwe, wiadomo, ale jak sama dodalas do motywacji: Zaczac, to najlepszy sposob zeby do czegos dojsc.
    Niewiadomo jak chujowy moglby byc dzien, jesli nie zawalilam diety, nie moge go uznac za stracony, to taka wymowka zeby nie czuc sie zle... :P
    Buziaczki, pozdro :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja przed maturą też wpadałam w taki marazm. Jak tylko to się skończyło, od razu odzyskałam energię. Tobie też tego życzę! Powodzenia i pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawe jak ta laska z 6 zdjęcia schudła tak bardzo bez utrary biustu :P

    OdpowiedzUsuń