środa, 12 lutego 2014

"Dojść do perfekcji" : dzień 9 - kryzys/reset

Hej Wam.
Dziś mam drobny kryzys. Dziś przypadał mój reset day i planowałam się trochę ogarnąć, ale wszystko spełzło na niczym.
Zaszalałam trochę i na śniadanie zrobiłam racuchy. Wyszły 4 w miarę duże, ale jeden nie wyszedł i musiałam wyrzucić :( Zapomniałam dodać że obudziłam się minutę przed 12:00, więc nawet jak dla mnie to spora przesada. Potem chciałam zacząć pisać post o moich obserwacjach, ale nie miałam weny - wybaczcie, pojawi się na dniach. Przy okazji postanowiłam obejrzeć tv, gdzie natknęłam się na program o zmniejszaniu żołądka - momentami wszystko podskakiwało mi do gardła. Potem obejrzałam kolejny odcinek mojego ulubionego serialu The Foster (polecam serdecznie :) ) i trochę ogarnęłam kuchnię. Mówiąc krótko nie zrobiłam nic . Potem zaplanowałam posiłki do końca dnia, zjadłam obiad, przygotowałam kolację i od tamtej pory siedzę i nie wiem co ze sobą zrobić - bywa. A czemu kryzys? Bo mam taką ochotę na słodkie, że gdybym miała tabliczkę czekolady zjadłabym ją w całości w czasie mniejszym niż 2 minuty. Tak moi drodzy - ja też miewam kompulsy. Rzadko bo rzadko, ale miewam. Z całego serca podziwiam osoby takie jak AgnesMoni czy Niebieskoszara. One już od dłuższego czasu nie jedzą słodyczy. Ja również się staram, choć nie zawsze mi wychodzi. A życie byłoby łatwe gdyby chodziło tylko o jedzenie i ćwiczenia.
Czasami mam chwilę zwątpienia : zastanawiam się po co w ogóle ten blog. Jest tyle blogów o tematyce fit,że przebić się jest bardzo ciężko. I zastanawia mnie fenomen dziewczyn, którym się to udało. Często są one niedostępne, traktowane jak guru czy wyrocznie ... Co mają one czego ja nie mam?
Tak jak już wspomniałam dziś reset, więc brak treningu.
śniadanie : 3 racuchy z jabłkiem
obiad : 1/4 kurczaka z rożna, 3 kromki małego chleba razowego z masłem, pomidor
przekąska : domowy jogurt z wiśniami
kolacja : kubek zupy "wiosennej"


A poza tym chodzi mi po głowie pewien pomysł ^^ Czytają mnie jakieś blogerki z okolic Zielonej Góry ?
Jeśli tak i jesteście zainteresowane wspólnym projektem proszę o kontakt :)
Alice

10 komentarzy:

  1. Kochana głowa do góry, słabe dni się zdarzają :/. Ale będzie dobrze ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. "zastanawiam się po co w ogóle ten blog. Jest tyle blogów o tematyce fit..."
    Może i jest, ale każdy jest na maxa indywidualny. Tu nie chodzi o popularnośc... Mnie np blog motywuje. Jeżeli przyjdzie mi myśl, że np. "a olac to dzisiaj nie ćwiczę" to potem sobie myślę "tak i wszyscy co mnie czytają stwierdzą, że jestem ciotą" :D ... takie myślenie daje kopa i mobilizuje do działania (nawet jeśli nie jest prawdziwe).
    Poza tym każdy ma słabsze dni... Jeśli już masz ochotę na tą czekoladę to kurcze ją zjedz. W innym przypadku odchudzanie będzie kojarzyć się z samą męką, wyrzeczeniem... Zrób sobie np jeden dzień w miesiącu, że jesz coś zakazanego :) Powiedzmy, że taki dzień będzie za tydzień, a chce ci się już dzisiaj to mów sobie: "jeszcze tylko tydzień a zjem jakąś słodkość". Zobaczysz, że w ten wielki dzień nie będzie ci się już chciało, bo przypomnisz sobie ile potów z siebie wylewałaś podczas pływania :) Taki przykład :) Trzymaj się i nie daj się, bądź twarda :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A te racuchy to chyba moja wina :D

      Usuń
    2. o tym też chcę wkrótce napisać - jedzenie nie powinno być nagrodą, więc nie jestem zwolenniczką "jednego wolnego dnia". Dzięki bardzo :)
      Tak - Twoja wina :) Przypomniała mi się moja świętej pamięci prababcia - wyszły prawie takie jak ona robiła :)

      Usuń
    3. Dokładnie! Sama założyłam niedawno i kiedy przekonałam się, ile takich blogów istnieje, pomyślałam - po co? Ma po prostu mnie motywować ;-)
      Będę odwiedzać i 3mać kciuki! :)
      Zapraszam http://www.eatsmart4ever.blogspot.com/

      Usuń
  3. Każdy ma prawo do pisania bloga niezależnie ile ich jest! A co do słodyczy próbowałaś zastąpić kupne domowymi i ograniczyć ich ilość?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oczywiście, że próbowałam i ograniczyłam ich ilość - kiedyś potrafiłam zjeść 3 duże czekolady na raz i tak codziennie - brrr .. teraz już nie jestem od nich uzależniona, ale ochota na kupną czekoladę jest czasami nie do wytrzymania :(

      Usuń
  4. Prawda jest taka, że niestety jedząc słodycze napędzamy błędne koło :( każdy kęs napędza kolejny, więc najlepiej zrezygnować nagle i bezpowrotnie :) u mnie zadziałało :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. gratulacje :) ja niestety nadal muszę z sobą walczyć o każdy dzień :(

      Usuń