sobota, 8 lutego 2014

Pływak

Schemat jest ten sam : szatnia-strój-czepek-prysznic-hala.


Przebrany wchodzisz pod prysznic - woda jak zwykle jest za ciepła, wręcz parzy, ale to nic.Po tylu razach idzie się przyzwyczaić. Pośpiesznie wychodzisz na hale. Jeszcze tylko sprzęt, okulary i stajesz twarzą w twarz z żywiołem. Siadasz na murku lub od razu skaczesz do wody. Nie ma to Dla Ciebie znaczenia. Odbicie i znajdujesz się pod lustrem wody. Twoje rozgrzane ciało i chłód wody. Czujesz ją : temperaturę, gęstość, smak czy zapach. Przyspieszasz. Widzisz tylko ścianę. Ze wszystkich sił starasz się pokazać kto tu rządzi. 15, 20 metrów .... Atakujesz. Uderzasz z całych sił i robisz nawrót i wiesz,że teraz już nie możesz się poddać. Ściana, ściana,ściana ... 100,200,300,400 ... To tylko liczby. To Ty ustalasz ile tego będzie. Zaczynasz zadania. Mięśnie bolą niemiłosiernie. Przypomina Ci się każdy przepłynięty do tej pory metr. Atakujesz za każdym razem, choć dobrze wiesz,że woda uczy pokory. Nie raz pokazała już, gdzie Twoje miejsce, a Ty nadal robisz to, bo to kochasz, to uzależnia. Masz to we krwi. Połowa za Tobą, uśmiech na twarzy, choć wiesz,że zaraz coś się wydarzy. Szybkie zerknięcie na zegar i już wiesz,że jest dobrze. Moment. Dwa ruchy i już wiesz,że całe Twoje ciało, każdy mięsień krzyczy : NIE!STOP!SKOŃCZ!NIE DASZ RADY!. A Ty mimo to brniesz metr po metrze, oddech po oddechu, ruch po ruchu do celu. Ścian,nawrót,ściana - i tak w kółko. Gubisz rachubę. Oblewa Cię pot, mięśnie zaczynają drżeć, ale ty nie masz hamulców. Mimo to Twoje ruchy są długie, spokojne. Ostatnie długości - ściana, nawrót, ściana.Jeszcze tylko kilka długości. Przyspieszasz. Ostro atakujesz. Trzy, nawrót, dwie ... Rozpędzony na maksa pędzi na ścianę. Nie obchodzi Cię, ile do tej pory przepłynełeś, ile potu i łez wylałeś - liczy się tylko ta jedna ściana. Ogień . Nie tylko Ty płoniesz - płonie całe Twoje ciało. Oddech, trzy ruchy rąk i z impetem wpadasz na ścianę. Masz ochotę skakać z radości. Udało się. Pokonałeś siebie, swoje słabości, pokonałeś żywioł ! Stajesz na murku. Łapiesz oddech. Mija szok i euforia. Masz ochotę zrobić to jeszcze raz, lecz wiesz,że musisz odpocząć. Nie jesteś maszyną. Przepływasz jeszcze kilka długości luzu. Ściągasz czepek i nurkujesz. Chcesz jeszcze raz poczuć ten opór. Jeszcze raz przekonać się,ze jest to prawdziwe. Niechętnie wychodzisz z wody i dokładnie rozglądasz się po hali. To tu przychodzisz mimo niepogody. To tu wylewasz łzy czy wyładowujesz złość. I nie ważne co - zawsze tu wracasz. Nie dlatego,że chcesz. Ty to po prostu kochasz. Nie wyobrażasz sobie bez tego życia. A nawet jeśli teraz twierdzisz,ze jest inaczej już niedługo przekonasz się jak bardzo się mylisz...

„Medale mają znaczenie tylko w powiązaniu z tym, co musiało wydarzyć się wcześniej, by można było je zdobyć.”
Michael Phelps


Phelps słuchał tego przed startami,a ja słucham za każdym razem, gdy potrzebuję :

1 komentarz:

  1. Ciekawy blog. Będę tutaj zaglądać częściej. Pozdrawiam i zapraszam: www.momentforme89.blogspot.com Dodałam do obserwowanych

    OdpowiedzUsuń