wtorek, 8 kwietnia 2014

W poszukiwaniu siebie - chwila refleksji ...

Od kilku dni gapię się w pustą kartę i nie wiem jak zacząć ...
Miałam wiele pomysłów, ale żaden nie przetrwały na tyle długo, bym mogła zacząć, a szkoda ...

Zaczynam pisać ten post, gdy zegarek pokazuje już godzinę 23:30 , więc proszę o trochę zrozumienia i przymknięcie oczu na składnię i ewentualne zawiłości oraz błędy.



Mój ostatni post ukazał się 28 marca - w piątkowe popołudnie, po konkursie. Pisząc go miałam nadzieję,że w końcu wszystko wróci na swoje swoje tory. Zarówno odżywianie, ćwiczenia, jak i moje życie prywatne. 
Weekend spędziłam dość leniwie - po takim ogromnie aż się chciało. Potem tydzień minął mi w zastraszającym tempie. Ciągle coś się działo - pisanie, Dzień Wiosny, podsumowanie Dni Nauki ... Aż nastało czwartkowe popołudnie, a ja musiałam iść na dodatkowe zajęcia z niemieckiego. Przez cały czas ich trwania miałam wrażenie,że z każdą minutą staję się coraz bardziej głupia. Nie rozumiałam najprostszych słów ... Aż w końcu nie wytrzymałam i powiedziałam o tym mojej nauczycielce. Wysłuchała mnie dokładnie i całość podsumowała po prostu  :
"Straciłaś dziecięcy zapał, który miałaś jeszcze w zeszłym roku. Teraz stałaś się bardziej dojrzała - dorastasz ... Teraz masz blokadę i wrażenie,że się cofasz, ale przyjdzie moment, gdy znów popędzisz na przód"
Ta rozmowa dała mi nieźle do myślenia. Można powiedzieć,że rozważam to do teraz i nic nie zapowiada, bym miała tą czynność szybko zakończyć. 

Nastała pora na rozliczenie się z samą sobą.

Z motywacją bywa u mnie różnie. Raz motywuję się sama, znajduję siłę z głębi siebie i walczę do końca, a zaraz potem nic nie jest nie w stanie zmotywować, a wręcz paradoksalnie - rzeczy, które powinny mnie motywować jeszcze bardziej mnie zniechęcają. 

Jedzenie u mnie to jakaś totalna katastrofa. Pomimo tego,że cały czas staram się poszerzać swoją wiedzę , jem monotonne, niepełnowartościowe posiłki, w których przeważają węglowodany. Dostarczam stanowczo za mało białka i tłuszczy. Moim kategorycznym błędem są słodycze oraz soki ... 

Ćwiczenia leżą i kwiczą ... Zawsze znajduję jakąś wymówkę, coś mi nie pasuje - a to pora, a to trening ... Niestety pływanie znów zaczyna mnie nudzić ... Liczę, że jak najszybciej uda mi się kupić rower, tym bardziej,że wiosna zawitała do nas na dobre :) Ale wracając do tematu : wszystko mnie nudzi, zawsze znajdzie się coś, co mi nie pasuje ... Wymówki.

Tą część można podsumować krótko : Mam słomiany zapał.

Trochę inaczej sprawa ma się z moim życiem prywatnym (A miałam o ty nie pisać !!!! Umówmy się,że tego tu nie ma, ok? ).

Wraz z nastaniem nowego roku zapisałam sobie postanowienia noworoczne ... Wprowadziłam w życie niektóre z nich. Ostatnio w bolesny sposób życie zweryfikowało jeszcze kilka rzeczy i kilka osób.
Dużo niepotrzebnego czasu tracę nadal na przejmowanie się niektórymi ... TAK : JESTEM MONOTEMATYCZNA. Muszę przestać przejmować się B. Głupia ja coś jeszcze do niego czuję, choć z jego strony żadne uczucie nie było nigdy odwzajemnione ... Muszę wziąć się w garść i ostatecznie to zakończyć. Ostatnio w moim życiu pojawił się D. - fajnie się z nim gada, mamy podobne pasje, ale ja wpadłam w jakąś a la obsesję i są dni,że potrafię w sumie gadać tylko o nim ... Głupie, wiem. Tym bardziej,że jak się z niego śmieję, potrafi stać centralnie przede mną i mnie nie widzieć ...
Nie będę pisać tu o moich relacjach z niektórymi bliskimi mi osobami, bo nie o to tu chodzi. To zachowam dla siebie ....

No dobra, ale do czego biję? 

Ano do tego,że muszę wprowadzić zmiany, staram się, lecz za każdym razem kończy się to fiaskiem ...
Za każdym razem ... To coś we mnie? Czy kiedykolwiek uda mi się zmienić?















Czasami mam szaleńcze pomysły.
Chcę się porwać z motyką na księżyc.

Taki właśnie wpadł mi oglądając jeden z blogów - co zrobić? Schudnąć o wziąć się za wolne ciężary.
Cele mam dwa : nowa szkoła i wakacje w Turcji.
Gdybym miała jeszcze w domu wsparcie ... Ach ... 


Alice



PS Jeśli dotrwałeś do końca - gratuluję i serdecznie dziękuję. Napisałabym,że zachęcam do komentowania, ale to raczej nie na miejscu ... 

12 komentarzy:

  1. co do tego, że słodycze uzależniają to się w 100%tach zgodzę !
    Ja jeszcze od fast food się uzależniłam w MC ... :(

    OdpowiedzUsuń
  2. Zgadzam się z Tobą. Widzę, że jesteśmy w podobnej sytuacji... Trzymaj się :) zawsze będziesz miała we mnie wsparcie, jeśli tylko będziesz tego potrzebowała i chciała. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty we mnie również.Trzymaj się :)

      Usuń
  3. Doskonale Cię rozumie.
    Jestem w podobnej sytuacji..raz ćwiczę, jem zdrowo, a później się załamuję i objadam się i leniuchuję..ale czas powiedzieć STOP. Pokazać innym, że potrafimy!
    A co do spraw uczuciowych, to u mnie chyba gorzej jest.(bo kto by chciał takiego potwora jak ja). więc się nie przejmuj. ;*
    Nie poddawaj się!! We mnie też będziesz miała wsparcie! =) Zacznij razem ze mną od zaraz zmieniać swoje życie..
    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje za ciepłe słowa :) Ty również zawsze możesz na mnie liczyć :)

      Usuń
  4. Ale się to świetnie czytało ! Znalazłam w tym poście dużo siebie. Dziękuję, mądrze to napisałaś :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak już się weźmiesz to się tego trzymaj:) I pamiętaj - nowy dzień to nowy początek:)

    OdpowiedzUsuń
  6. wiem, że takie słowa nie pocieszają, ale może łatwiej Ci będzie ze świadomością, że nie jesteś sama. naprawdę. ze mną jest bardzo podobnie. chcę, ale potem wpadam do sklepu na dział z chipsami i nie mogę się oprzeć...ech...

    OdpowiedzUsuń