niedziela, 7 września 2014

Alice-notka #17 + Winobranie

Hej Wam :)

Ja nie jestem źle zorganizowana - to czas pędzi za szybko, a ja nie chcę go gonić ;)


###

Jak wiecie - rozpoczęłam naukę w Zielonej Górze. Sama szkoła jest fajna, klasa trochę dziwna, a tęsknota ogromna! 
Dziś akurat rodzinka odwiozła mnie na stancję, a po ich wyjeździe siedzę i ryczę. 
Po prostu nie cierpię być sama i gdyby nie to,że grafik pęka w szwach i mam tu dziadków pewnie bym się spakowała i wróciła. 
Największy kryzys przeżywałam we wtorek. Po dołującej lekcji angielskiego po prostu łzy ciekły mi ciurkiem. A ja nawet nie wiedziałam dlaczego tak się dzieje. Od tak ...

###

W piątek od rana odliczałam minuty do 15, czyli do końca szkoły. "Wracam do domu" - myślałam. Skończyło się na tym,że do domu dotarłam o 18, a padłam o 21. W sobotę spałam do 11, a potem znów cały dzień poza domem - kierunek Poznań. A dziś od rana musiałam się spakować i 0 14 wróciłam do Zgory. Bardzo nie chciałam wracać tak szybko, ale rodzinka chciała iść na Winobranie.

###

Jeśli ktoś z Was wybiera się w tym tygodniu do Zielonej Góry na Winobranie i chciałby się spotkać - piszcie śmiało! 

###

Na razie wdrążam się w życie tutaj, więc aktywność ogranicza się do chodzenia po mieście, tragania zakupów i gonienia autobusu ;) A tak na serio - brakuje mi treningów i rowera <3
Moje odżywianie też nie jest najlepsze, bo jem dużo węgli, mało białka, słodycze ... 
Całe szczęście waga dziś pokazała 96,8 kg :)
Od jutra obiecuje poprawę!

###

Jak już piszę to wspomnę też o planach. Miały być ambitne - miesiąc bez pszenicy, ew. glutenu, na pewno słodyczy ... Niestety nic z tego. Planów brak. Pilnuję się , ale nie jest to na tyle, by uznać to za plany.

###

Nie wiem czemu tak się dzieje, ale tracę kontakt z osobami mi bliskim. Ju ma mnie gdzieś, ma coraz mniej czasu dla mnie i gdybym się nie dopominała pewnie ten kontakt urwał by się już dawno. Widać nie była to przyjaźń prawdziwa ....
Poza tym muszę stwierdzić jedno. ZAWALIŁAM! Zawaliłam i zawiodłam Pat. Jest mi bardzo przykro i głupio z tego powodu :/ Mam nadzieję,że chociaż to uda się odratować !

###

Ostatnio doszłam do 2 wniosków:
1. Moim głównym problemem nie jest to,że mam mało wiedzy - moim największym błędem jest to,że nie stosuję wiedzy w teorii. I niestety odnosi się to zarówno do diety, jak i życia codziennego.
2. Drugi wniosek zaskoczył mnie samą. Zadałam sobie pytanie : Czy jako osoba bezstronna czytałabyś z chęcią swojego bloga, czy przewertowałabyś i odpuściła?
Niestety odpowiedz brzmiałaby : Odpuściłabym.
Smutna prawda. Nie dość,że nie piszę nic ciekawego to w dodatku ogół bloga woła o pomstę do nieba....

###

No dobra. Koniec pisania, bo rano trzeba wstać, a dziś trzeba zrobić jeszcze zakupy (1 raz zamawiam przez interet zakupy spożywcze) , przeczytać książkę i wstać o 6 !
Cieszę się,że chociaż akcja pocztówka ma się dobrze :D

Do napisania!
Alice

17 komentarzy:

  1. Ojej... zaaklimatyzujesz się wkrótce i będzie wszystko w porządku, zobaczysz :)! W kwestii wniosku pierwszego - mam ten sam problem, a moja opinia w kwestii nr 2...więcej wiary w siebie!jeśli chodzi o przyjaźnie to niestety z "wiekiem" (tzn.jak człowiek właśnie wyjeżdża z rodzinnego miasta, zaczyna studia, pracę) priorytety się zmieniają i ciężej utrzymać kontakt. I dobrze i źle, bo koniec końców zostają przy Tobie prawdziwi przyjaciele, z którymi nie ważne czy spotykasz się codziennie czy raz w miesiącu:) Przepraszam za takie rozpisanie, ale poruszyłaś problemy mi bliskie ;) Pozdrawiam cieplutko i trzymaj się :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bardzo dziękuję za tak długi komentarz ! :D
      oj wiary mi brak , ale nad tym pracuję :)
      Dziękuję :)

      Usuń
  2. Zgodze sie z Magda Lena. Z przyjaciół wvtakich sytuacjach zostaja tylko Ci najblizsi ;)) A Ty glowa do gory i wszystko bedzie dobrze!

    OdpowiedzUsuń
  3. Już niedługo przyzwyczaisz się do zmian. Tam też na pewno jest ktoś, kto stanie Ci się bliski i będzie Cię wspierał...
    Pamiętaj, wszystko się ułoży! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tylko czemu tak długo to musi trwać? :)

      Usuń
  4. Ja też poszłam do liceum ,które było dosyć daleko od domu i mieszkałam w internacie :P Powiem Ci, że początki zawsze są trudne. Ale jesteś super Alice i na pewno sobie z tym poradzisz. Rozłąka nie jest taka zła! Patrzę na to z perspektywy czasu i wiem, ze chociaż baaaardzo się tęskni, to też dużo usamodzielnia :) A to się przydaje :D Głowa do góry Kochanie *: Buziaaaaaki i przytulasy! <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja? super?
      zawstydzasz mnie, ale dziękuję za miłe słowa i email! :*

      Usuń
  5. tyle wniosków więc teraz nie pozostaje nic tylko działać!
    nawet jeśli my uważamy że jest inaczej
    zrób tak żebyś była zadowolona z siebie i bloga
    i bez wymówek
    albo po prostu nie smuć się i nie pisz, że coś się nie udało
    ja kiedy piszę o czymś na blogu staram się tego dopilnować, żeby nie było wstydu że kolejny raz nawaliłam
    trzymam za Ciebie kciuki
    :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Oj, nie łam się, za kilka tygodni polubisz nowe miejsce i będziesz się sama z siebie śmiać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. polubić - nie polubię :)
      Ja je muszę tolerować :D

      Usuń
  7. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  8. Też właśnie przeżywam tęsknotę. Mój obiekt westchnień jest daleko za granicą. Także łączę się w uczuciu tęsknoty! Głowa do góry :D W liceum dzieją się bardzo fajne rzeczy, zwłaszcza po lekcjach... ;)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. smuteczek :(
      czyli mnie to ominie ....

      Usuń