niedziela, 30 listopada 2014

I co z tą Magią Świąt?

Dzisiejszy post będzie inny. Jeśli kogoś urażę - nie powiem przepraszam, bo żyjemy na świecie, gdzie panuje wolność wyznania i przekonań. Przynajmniej teoretycznie. 


Pozwólcie, więc zatem,że zacznę od kwestii najbardziej kontrowersyjnej - wiary.
Nie będę ukrywać,że od dziecka byłam wychowywana w chrześcijaństwie, lecz równocześnie poznawałam judaizm, religie wschodu, a później zarażono mnie zainteresowaniem do islamu. I w sumie w tym momencie się zaczęło. Czym więcej wiedziałam, tym bardziej odsuwałam się od katolicyzmu. Nigdy jakoś specjalnie nie byłam z tym związana. Od dziecka chodziłam do kościoła, święta, posty ... Wszyscy tak robili, więc musiałam słuchać starszych.

Tu powinnam zacząć pisać o Magii świąt, ale pozwólcie,że później wrócę do tej kwestii. 


Aż w końcu nadszedł 2007 rok i moja Komunia Święta. Nie powiem - przeżywałam. I na 2 lata zniknęłam z Kościoła. Bo zaczęłam uświadamiać sobie prawdę. I naprawdę - nie chodzi mi o Kościół. Mam gdzieś księży, korupcję, molestowania i kontakty. Jeśli w tym momencie chcesz mnie zabić, to odsyłam Cię do historii. Poczytaj, przeanalizuj. Nawet papież Franciszek potwierdza,że Kościół nie jest taki święty. Do tej pory uczą mnie ,że Kościół jest jeden, święty, powszechny i apostolski. Dwie sprawy - uczą, bo nadal uczęszczam na lekcje religii. Czemu? Nie wiem. A druga : oficjalnie jest jeden, choć jakby się dobrze zastanowić 1+1 nie zawsze jest 2 . Święty? Pisałam już o tym. jak mówi siostra ucząca mnie religii - Rogaty działa. Powszechny? Dla starych bigotek? Czy dla ludzi wierzących, którzy są wyłączeni z Kościoła, bo np. są po rozwodzie? Apostolski powiadacie ... Księża mówią co innego. I teraz zaczyna się herezja w moim wykonaniu. Zaczęłam zagłębiać temat  samego chrześcijaństwa. Jak to możliwe,że nikomu nie znany Żyd z Nazaretu porwał tłumy? Nie kwestionuję tego,że istniał. To, to na pewno. ALE. Jak mógł urodzić się w Betlejem, skoro spis ludności obejmował tylko Rzymian na prowincjach, a nie Żydów? Jak mógł się tam urodzić, skoro owy spis nawet się tam nie odbywał. A to,że urodził się raczej na przełomie wiosny i lata, a nie zimy tłumaczyć Wam raczej nie muszę, prawda? Teraz kolejna kwestia - jak mógł zostać powieszony na krzyżu, skoro nie popełnił żadnego przestępstwa przewidzianego w rzymskich kodeksach ? Ciekawostka. Wiecie,że krzyżowano ludzi głowami w dół? I jeszcze jedna sprawa - a co z Marią Magdaleną? Podejrzewano,że była jednym z apostołów, lecz okazuje się,że była żoną Jezusa. Mogli mieć nawet dzieci, a na pewno zostali pochowani razem. W tym momencie pewnie już nikt mnie nie czyta, ale trudno. Takie są moje poglądy. Wierzę,że istnieje jakaś wyższa istota, ale czy nazwiemy ją Bóg, Jahwe, Allah czy Jehowa  to bez znaczenia. I na pewno nie jest miłosierna. Bo gdyby była - to czy miałyby prawo bytu wojny, śmierć czy idioci? Raczej nie. Wierzę za to w reinkarnację.


No dobra, ale jak teraz powiem,że obchodzę Święta Bożego Narodzenia, to ktoś powie,że albo jedno z drugim się wyklucza, albo,że jestem próżna. W sumie to ... Macie rację. Ale ja święta obchodzę, ponieważ to mój ostatni most z dzieciństwem. I tu pojawia się Magia Świąt. Sorry, ale ja jej nie czuje od 10 lat.Naprawdę. Już nie cieszą mnie te całe przygotowania, choinki tez nie pozwalają mi ubierać, a podłoża religijnego brak ... Ale staram się. Na przykład w tym roku. Upiekłam już pierniki, za 2 tygodnie je udekorujemy.Zrobiłam już prezenty. Bo wiem,że te osoby to ucieszy, a ja uwielbiam sprawiać radość :)

Lecz jest jeszcze jeden problem z Magią Świąt.... Jak można się czym cieszyć, skoro jesteśmy tym bombardowani już 4 miesiące wcześniej? Naprawdę, jak? Podam przykład - w 2 tygodniu września w Lidlu już można było kupić słodycze bożonarodzeniowe, a 2.11 w telewizji święta ruszyły pełną parą. I jak tu się cieszyć? Wiem,że to nie tylko mnie wkurza. Z resztą sami zobaczcie, jak wygląda to w USA? To wszystko zaczyna się zbyt wcześnie! I Magia Świąt zanika ... A gdy przychodzi 24 grudnia wszyscy marzą tylko o tym, by święta już się skończyły ....



11 komentarzy:

  1. Nie chodzę do kościoła, ale święta obchodzę bo dla mnie to choinka, prezenty, śnieg i Gwiazdor. Nic więcej (o tym że katolicyzm stworzył z różnych pogańskich świąt swoją hybrydę chyba nie muszę pisać). Ale im jestem starsza, tym mniej czuję tę atmosferę. I nie chodzi o to że reklamy czy słodycze pojawiają się już na początku listopada (nawet się z tego cieszę), ale bardziej chodzi o sytuację w domu... To ona wszystko psuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mogę Ci powiedzieć tylko tyle - od kiedy moja mam wyjechała magi tej nie czuję i masz rację - z roku na rok jest coraz gorzej :(

      Usuń
  2. Co roku jest tak samo i w sumie już się z tym oswoiłam. Krytyka jakiś sklepów za to, że ofertę świąteczną mają dostępną we wrześniu jest słuszna do czasu, aż nie zainteresujemy się dlaczego tak jest. Po pierwsze musi być popyt na takie rzeczy już we wrześniu i na pewno jest skoro sklepy sprzedają takie artykuły. Okazuje się, że w Polsce jest wielu ludzi ubogich (w szczególności emerytów) i oni korzystają z możliwości zakupu produktów świątecznych już we wrześniu. Dzięki temu rozkładają takie wydatki w czasie.

    Mój sposób na magię świąt? Nie chodzenie do molochów, center handlowych. To tam przeważnie próbują nam wcisnąć święta. Robiąc zakupy na bazarku i osiedlowych sklepach unikam całej tej otoczki. Jutro już grudzień i zacznę się nastrajać świątecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. powiem tak : sama nie mam zbyt wysokich przychodów i żyję oszczędnie, ale ludzie we wrześniu żyją dopiero szkołą, ew. Wszystkimi Świętymi :) I wcale nie krytykuję Lidla, tylko podałam go jako przykład, gdyż dokładnie pamiętam kiedy wprowadzili taki asortyment ;)

      Na mnie niestety Twój sposób nie dział, ale też próbuję jak najdłużej odkładać święta ;)

      Usuń
  3. Dla mnie to co się dzieje w k.katolickim zakrawa na jedną wielką obłudę. Z jednej strony nie pozwalają mojemu facetowi zostać chrzestnym, bo żyje w nie sformalizowanym związku, z drugiej strony śluby udzielane są dziewczynom w ciąży z widocznymi już brzuchami.
    Co do Magii Świąt, to może i były one magiczne, jak byłam mała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kościół, zwany katolickim, to temat rzeka ... absurd goni absurd i pogania absurdem ... Podam Ci inny przykład z chrztem. Moja ciocia nie dostała rozgrzeszenia przed chrztem, bo także żyje w wolnym związku, a teraz jak została mamą najpierw ksiądz nie chciał ochrzcić dziecka( niesformalizowany związek, a dziecko 'z probówki' ", a teraz sam przyszedł i namawia by je jednak ochrzcili ... paranoja :/

      Usuń
  4. Ja już dwa razy nie obchodziłam świąt. Mam dość jednych i tych samych, nie spełniających się życzeń. Od kilku lat w ogóle nie czuję, że są święta, a w Wigilię zawsze płaczę ;( Co do kościoła - od dawna do niego nie chodzę, przestałam wierzyć w Boga i zgadzam się z tym wszystkim co napisałaś w tym poście.
    W te święta postaram się nie dać złemu nastrojowi ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam podobnie do Ciebie, więc ... Życzę Ci, by te święta były inne :D

      Usuń
  5. Moim zdaniem magię świąt musisz odszukać w sobie. Magia świąt to nie jest ciężarówka z Coca-Coli, świąteczne reklamy, czekoladowe mikołaje w sklepach już nawet od września, ozdobione galerie handlowe od listopada.
    Co roku cieszę się na święta, kiedy tracę w sobie tą magię pozwala mi ją odzyskać kolacja wigilijna i pasterka.
    Święta są piękne. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są, ale nie dla wszystkich.
      Kolacja? Znerwicowana macocha najchętniej by nie gotowała, siostra by nie musiał wybierać z kim spędzić te święta, tata nie martwiłby się o pieniądze ... A na Pasterkę nie chodzę. Z przyczyn opisanych w poście ;)
      Już chyba większą radość daje mi reklama Coca-Coli niż ta sztuczna obłuda :)

      Usuń
  6. Dla mnie swieta to w pewien sposob wolne w pracy . Choinke czasami mamy a czasami nie zalezy jak sie ulozy . W tym roku znalazlem jedna z lampkami w piwnicy wiec swieci sie w pokoju . Nawet ladna jest . No i lubie smaki swiat . Moja zona jest Czeszka ale nauczyla sie robic kilka potraw . Ale ani ona ani ja nie jestesmy zbyt wierzacymi ludzimi . Ja kiedys chodzilem do kosciola bo mnie rodzicie zmuszali a zona nigdy . Oni byli protestantami ale nigdy praktykujacymi . Tak czy inaczej biore swieta na luzie i czasami mam nawet przyjemnosc . Mieszkam w Montrealu od ponad 30 lat moi sasiedzi....nawet nie wiem kim oni sa , malo ich widze . Tak czy inaczej swieta sa pozytywe , lubie powspominac moje dziecinstwo i swieta jakie pamietam z lat 60 tych . Pozdrawiam i fajnej zabawy swiateczne zycze j i duzo dobrego w nowym 2015 roku

    OdpowiedzUsuń