środa, 16 marca 2016

Jak skutecznie schudnąć? 4 stopnie wtajemniczenia!

Dostałam dziś dość mocną sugestię od pewnej osoby, że nie dodaję ostatnio żadnych wartościowych wpisów. Moje pytanie brzmi : chcecie takie czytać? Statystyki pokazują, że nie są to posty chętnie czytane ... Staram się je jakoś przemycać, lecz nie zawsze to wychodzi. Tak więc dziś mam dla Was post, który ukazał się prawie dwa lata temu, jednak - moim skromnym zdaniem - będzie zawsze aktualny :)

Do napisania tego postu zainspirowała mnie rozmowa, jaka wywiązała się między mną a moimi koleżankami. Od słowa do słowa doszłyśmy do tego,że to ostatni gwizdek by wziąć się za siebie, by ładnie wyglądać w bikini. Zeszło na temat mojego detoxu, a jedna z dziewczyn stwierdziła,że zamiast oczyszczania woli dietę tygodniową. Wiele osób nadal nie pojmuje dokładnie co oznacza prawidłowa dieta, a tym bardziej  zdrowe odżywianie.

A przecież będzie to łatwiejsze, gdy zrozumie się jego przebieg :)
Odchudzanie to bardziej skomplikowany proces niż się tego spodziewamy. To zrozumiałe, że jeśli poświęcamy się diecie, wkładamy w to sporo energii i nadziei - z niecierpliwością czekamy na spektakularne rezultaty. Trzeba mieć jednak świadomość, że raz odchudzanie będzie przebiegało błyskawicznie, a za chwilę może być oporne i wcale nie musi to być związane z naszym zaangażowaniem i przestrzeganiem diety.
Okazuje się też, że w momencie, gdy waga pokazuje duży spadek, być może rzeczywiste spalanie tłuszczu jest znikome. Analogicznie, gdy wydaje nam się w trakcie diety, że chudniemy opornie spalanie naszej tkanki tłuszczowej sięga szczytu.



4 etapy wtajemniczenia

Każdy z etapów odchudzania charakteryzuje się różną utratą poszczególnych elementów – wody, tłuszczu, ale też białka. Na początku odchudzania tracimy głównie wodę, później jej część powraca i zaczyna się konkretne spalanie tkanki tłuszczowej. 
Etap 1: Do trzeciego dnia diety  tracimy 70% wody, 5% białka, 25% tłuszczu
Etap 2: Do 13 dnia diety  tracimy 19% wody, 12% białka, 69% tłuszczu 
Etap 3: Między 21 a 24 dniem diety  tracimy 15% białka, 85% tłuszczu
Etap 4: Od 24 dnia diety tracimy 25% białka, 75% tłuszczu
Jest to doskonałe potwierdzenie faktu, iż diety tygodniowe a nawet dwutygodniowe mijają się z celem. Kończymy je właśnie wtedy, kiedy wzrasta intensywność spalania tkanki tłuszczowej, a do maksimum tego procesu nawet nie docieramy. Kończąc taką dietę możemy spodziewać się typowego schematu:
ponownie gromadzimy utraconą wodę
nasza przemiana materii spada
zaczynamy jeść tak samo jak wcześniej
tyjemy z nawiązką.




Efekty plateau

Odnosząc się do tego tematu warto wspomnieć o zastoju pojawiającym się często podczas odchudzania. Dorobił się on swojej nazwy – efekt plateau. Ma on miejsce najczęściej w drugim etapie redukcji masy ciała, kiedy cześć wody powraca i rozpoczyna się właściwe spalanie tkanki tłuszczowej. Organizm w tym momencie może się „buntować” i chronić zapasy tłuszczu. Ponadto efekty etapu pierwszego nastawiają pozytywnie i dają nadzieję, że wysokie tempo redukcji masy ciała utrzyma się przez cały okres diety. Zderzenie z rzeczywistością powoduje załamanie i poczucie bezsensowności diety. Stres może jednak tylko pogorszyć sytuację. Aby doprowadzić do dalszej redukcji masy ciała mamy dwa wyjścia:
przeczekać zastój do momentu „przełamania” oporu spalania
zwiększyć aktywność fizyczną
 Znajomość tego stanu rzeczy pozwoli spojrzeć na zjawisko odchudzania bez emocji. Początkowe efekty są miłe i napawają dobrą energią, jednak nie nastawajmy się, że takie tempo utrzyma się do końca diety. Z pokorą przyjmujmy zarówno sukcesy jak i drobne porażki, bo właśnie z przeplatanki tych dwóch zjawisk składa się całe odchudzanie.




Alice

4 komentarze:

  1. Odchudzałam się przez całe życie, diety, liczenie kalorii, ważenie, mordercze treningi doprowadziły mnie do zaburzeń odżywiania. Ciężko jest nie być na diecie, nie liczyć nic i nie jeść wg planu. Wiesz co ludzie tracą zastanawiając się jak schudnąć i ciągle dążąc do ideału? Tracą jedną cenna umiejętność jedzenie intuicyjne. Ja to mam, ty to masz i każdy to ma. Tak więc życzę ci kochana przestań liczyć to gowiane makro i skupiać się na tym białku, którego tak dużo nie potrzebujemy, tylko skup się na wsłuchiwanie w siebie. Kiedyś nie było kalkulatorów kalorii, twój organizm wie co dla niego dobre, daj mu tylko szanse się wypowiedzieć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepraszam, ale Twój komentarz niewiele ma wspólnego z treścią postu. Poza tym nigdzie nie jest napisane, że ja liczę kalorię. Poza tym dla mnie nie istnieje coś takiego jak jedzenie intuicyjne, a raczej słuchanie swojego organizmu, który sam mówi nam czego potrzebuje. Poza tym dlaczego tak bardzo czepiasz się białka? Proces żywienia jest jednak skomplikowany i owszem - obejdziemy się bez gadżetów, ale nie bez wiedzy ;)

      Usuń
  2. Odchudzanie wcale nie jest łatwe, ale za to jaką mamy z tego satysfakcję jak uda się zrzucić nawet te parę kilo! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Też mam plan zrzucić trochę kg na wiosnę, a ten post mi w tym pomoże! Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń