środa, 18 maja 2016

Niedoczynny update #2

Ostatnia aktualizacja ukazała się w połowie lutego, a od tamtego czasu trochę się zmieniło, więc postanowiłam napisać Wam małą aktualizację :)

Tak jak wspominałam w poprzednim wpisie : na razie czekam do końca czerwca. Wtedy to czeka mnie wizyta w szpitalu i kompleksowe badania. W międzyczasie muszę umówić się też do mojej endokrynolog (którą planuję zmienić) i poprosić o zmianę leku na Letrox. Oczywiście najpierw muszę jeszcze zrobić badania :) To tyle w teorii ;)

Gorzej w praktyce. Tak jak Wam już wspominałam Eutyrox wywołał u mnie tycie oraz nadmierne zatrzymywanie wody w organiźmie. Doszło wręcz do tego, że osiągnęłam największą wagę w swoim życiu - co było po prostu straszne. W każdym razie o wiele gorszy był fakt, że mimo przestrzegania czystej michy i pilnowania kalorii waga nie chciała ruszyć. Mocno zdesperowana udałam się do apteki, gdzie farmacełtka poleciła mi Aqua Femin, który okazał się strzałem w dziesiątkę! Mogę powiedzieć tyle : na mnie zadziałał i już po tygodniu stosowania zanotowałam minus 4 litry wody w organiźmie.

Trening

Od lutego eksperymentowałem z treningiem, sprawdzając reakcję mojego organizmu. Po tym czasie mogę śmiało powiedzieć, że mój organizm toleruje kardio tylko w formie jazdy rowerem i ew. orbitreka, ale tylko w formie krótkich interwałów. Inne przejawy takiego treningu kończą się koszmarnym samopoczuciem. Co dziwne natomiast rewelacyjnie czuję się po treningu siłowym z wykorzystaniem maszyn i średnich ciężarów. Mogę śmiało powiedzieć, że to właśnie siłowy był moim ulubionym treningiem w tym okresie.

Dieta

Tak jak wspominałam : czysta micha i przestrzeganie ilości kcal nic nie dały. Waga ruszyła dopiero po "wypompowaniu" wody. Aktualnie stosuję prwną kurację, ale o niej napiszę oddzielny post :)
Ponadto zminimalizowałam spożycie laktozy i glutenu, lecz bez jakieś większej poprawy. Wiem natomiast, że mogę spożywać warzywa takie jak brokół czy kalafior, natomiast unikam jak ognia orzeszków ziemnych i soi.

Objawy niedoczynności 

Jak każdy mam swoje lepsze i gorsze dni. Czasami (jak w poniedziałek) czuję się jakbym miała za chwilę umrzeć, moja koncentracja gdzieś znika, szukając chyba pamięci, ale są też dni (odpukać w niemalowane) gdy po prostu jedyną rzeczą, która przypomina o chorobie jest tabletka. Czasami zdarza mi się nieregularny puls czy nadmierna potliwość, ale objawy te szybko znikają.


Niedoczynne włosy

W okresie od grudnia do marca stosowałam wcierkę Jantar. Ponadto cidziennie suplementuje biotynę, dzięki czemu moje włosy przestały wypadać, nabrały blasku i znów zaczęły się kręcić. Tak jak pisałam w "mojej włosowej historii" zmieniłam też sposób pielęgnacji. Myję włosy metodą omo lub normalnie lecz produktami bez sylikonów.  

Jeśli macie jakieś pytania, piszcie proszę w komentarzach!
Przypominam o konkursie w poprzednim poście!!!
Live,
Alice

2 komentarze:

  1. Pierwszy raz jestem na twoim blogu. Podoba mi się, że zamiast narzekać szukasz rozwiązania. Trzymam kciuki aby wszystko szło po twojej myśli :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestem pewna, że wszystko wróci do normy, widzę w Tobie chęć działania. A co do treningu siłowego , dla mnie nie ma nic lepszego. Ciekawi mnie Twoja kuracja, będę czekała na ten wpis.Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń