poniedziałek, 30 maja 2016

Tygodnik, czyli alicenotka #22 + wyniki konkursu

Ten wpis powinien rozpocząć się jak każdy inny na jakimkolwiek blogu o tematyce 'fit'. Powinno to być coś w stylu "Hej Kochani!! Tak jak prosiliście, dziś poruszę dla Was temat ...." - po tych słowach najczęściej następuje kilka zdań na temat przerobiony już z x razy upiększony zdjęciem właściciela, najczęściej z siłowni, z szerokim uśmiechem.

sorry, no
Nie u mnie. Nie teraz. Zaczynam ten post trochę od dupy strony, ale przeraża mnie ten fit świat. Nie chodzisz na siłownię, nie masz ciuchów z najnowszej kolekcji x, szejkera y i koszulki z? Jesteś nikim! Musisz koniecznie jeść z pojemników, trenować jak świnia 7/7 , na cheat jeść kanapki, bo pizza już nie modna! A i jeszcze jedno : Twoje życie jest takie idealne,że nie możesz być nieuśmiechnięty!!! 
sorry, no
Jeśli oczekujesz ode mnie ciągłego uśmiechu i kolejnego zdjęcia z nową odżywką, to kliknij ten czerwony krzyżyk w prawym górnym rogu. To nie ja. To mnie nie jara. To mnie przeraża. Gdzie podział się balans? Prawie wszyscy, którzy mieli to coś, przygotowują się do debiutów, lub innych zawodów sylwetkowych. Jeśli znajdziesz dziewczynę, która jest smukła i ma mięśnie, ale nie ma kaloryfera, zaraz znajdziesz hejty,że o siebie nie dba i co to ma być. Jeśli dziewczyna jest ładna, ale nie jara ją fit, zaraz hejty, Żyjemy w czasach, gdy jeśli nie jesteś 'fit' to nie istniejesz. 
sorry, no
Czy przez to,że wyglądam, jak wyglądam, ważę zdecydowanie za dużo, mam małe oczy, okrągła twarz i cerę z problemami, mam się zamknąć w domu i ryczeć? Czy to,że na bicku mam więcej tłuszczu niż mięśni, znaczy,że ćwiczę mniej niż ktoś inny? Nie. 

Nigdy nikogo nie będę oszukiwać. Wiem dlaczego nie wyglądam jak modelka. Ba! Ja nawet nie chcę tak wyglądać. To nie ja. Jasne mam swój cel. Mam motywację, która wcale nie jest obrazkiem jakiejś zawodniczki. Znam swoje słabości i wady (Gdyby tak słodycze nie istniały!!!). A i jeszcze jedno. W blogosferze jestem nikim. To tak jakbyś nie wiedział. Nie zapraszają mnie na zloty blogerów czy eventy (no dobra, na to drugie się zdarza, ale to wyjątki), nie mam całego wachlarzu ofert współpracy. Jestem nikim i to doceniam.Nie mam presji. Nigdy, gdy się przedstawiam nie muszę mówić "Hej! Jestem autorką bloga ....". Jeśli chcecie się pośmiać, raz na pewnej imprezie branżowej musiałam się tak przedstawić. Dziewczyna, która ze mną rozmawiała, najpierw 3 razy dokładnie mnie przetasowała wzrokiem zatrzymując się na mankamentach, nim wybuchła śmiechem. Bywa.

Nie zobaczycie u mnie wiecznego uśmiechu. Każdy ma zły dzień. Pewna osoba, która zna mnie od ok 4 miesięcy, w ostatnim tygodniu doznała szoku. Musiałam odmówić nasze spotkanie, z powodu choroby - pójście do szkoły z 38 stopniową gorączką nie było dobrym pomysłem. W każdym razie, gdy do niej zadzwoniłam, przeżyła szok, bo po raz pierwszy widziała mnie nieuśmiechniętą.

No dobra, pora na normalna alicenotkę. W końcu.
Rozstrzygam konkurs. Było bardzo ciężko wyłonić zwycięzcę, bo każda odpowiedz powodowała,że chciałabym nagrodzić każdą z uczestniczek, jednak musiałam ograniczyć się do 2 i tak oto zwyciężczyniami zostają :
Julia i Wiktoria
Dziewczyny otrzymały już ode mnie maile i czekam na wiadomości zwrotne.

Ubiegły tydzień minął mi pod znakiem choroby. Zaczęło się od poniedziałku rana, a skończyło w piątek. 39 stopniowa gorączka to nic. Gorzej gdy trafiasz do szpitala z pulsem w granicy 135 i ciśnieniem 50/30. W każdym razie, po tym jak upewniłam się,że jednak żyję, rozpoczęłam długi weekend. Plany były, ale się zmyły - nie wiem kiedy w końcu ogarnę teorię na prawko i prezentacje do szkoły, bo od dziś mam 3 dni egzaminów, które ważą o świadectwie. A ja zamiast się uczyć piszę post. Jupi!
Poza tym wielkim krokami zbliża się wyjazd. Chyba będę jedynym człowiekiem bez krótkich spodni i bluzy. Jak za złość nic nie mogę znaleźć ... No nic - mam jeszcze czas. A poza tym?  Czas przecieka mi przez palcę, moje życie obraca się do góry nogami średnio raz w tygodniu, a ja egzystuję w jakimś niebycie tak blisko, a jednak daleko od ludzi. 

Mam nadzieję,że Was nie zanudziłam.
Love,
Alice

PS Jakiś czas temu odezwała Angela z fundacji Sarigato. 18 czerwca odbędzie się maraton zumby, ale wszystkie szczegóły macie tu :

Ja osobiście nie mogę wziąć udziału z powodu innych planów, ale z całego serca wspieram inicjatywę, bo sama mam 2 psy i 5 kotów, które wprost uwielbiam i nie wyobrażam sobie,że inne cudne stworzenia muszą często przechodzić gehennę, nim ktoś się nimi zaopiekuję. 
Jeśli ktoś z Was ma czas i chęci to SERDECZNIE ZAPRASZAM!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz