czwartek, 22 grudnia 2016

Blogmas 2016 - Wybaczysz?

Wybaczysz? 

Ostatnio pisałam z pewną osobą. Kiedyś byłyśmy bardzo blisko, ale przez nieporozumienie wyniknął konflikt i każdy poszedł w swoją stronę. Brzmi znajomo? Pewnie jest znajome.


Stare przysłowie mówi : nigdy nie wchodzi się do tej samej rzeki
Ale czy rzeczywiście można wejść do tej samej rzeki skoro tak wiele wody już w niej upłynęło ? 
Może tym razem nie zagłębiamy się w filozoficzne wywody, bo morał tego postu ma być zupełnie inny.

Jaki jest sens trzymania w sobie gniewu? Co nam to da ? Chcecie znać odpowiedź?
 Nic. Tyle co nic. Oprócz niepotrzebnie wypowiedzianych słów, da nam tyle  co nic. Może ewentualnie nas zepsuć.  Jaki jest sens ciągnięcia takich nieporozumień w nieskończoność?
W końcu dojdziecie do takiego momentu, że już nawet nie będziecie pamiętać o co poszło, a gniewać będziecie się dla zasady.

Nie jestem człowiekiem łatwym do życia. Mam mega skomplikowany charakter i niestety łatwo się ze mną pokłócić. Jednak staram się w miarę szybko rozwiązać konflikty. Nie zawsze to się jednak udaje. Nastaje później dziwny okres : czuje gniew, ale i niedowierzanie, że to już koniec. Później zaczynam myśleć o tym, czym zawiniłam bądź co można było zrobić inaczej by nie dopuścić do takiej sytuacji. Czasami zajmuje mi to kilka dni, a czasem nawet miesięcy. Czasem okazuje się, że to wcale nie była moja wina. Ale jednak cała sytuacja ciąży. Co z tym zrobić? 
Możecie mnie zjeść, ale znam tylko dwie opcje :
żyć dalej z poczuciem pustki i gniewu 
Przeprosić 

Nie trzeba wcale brać wszystkiego na siebie.
Wystarczy powiedzieć "Przepraszam. Źle wyszło". Tylko i aż tyle.
Jasne - nie zawsze tak idzie, ale jeśli macie jeszcze jakąkolwiek szansę to to po prostu zróbcie. Nikt nie każe Wam być znów najlepszymi przyjaciółmi. Nikt nawet nie każe Wam więcej rozmawiać. Jest to po prostu dobry sposób na zakończenie pewnego rozdziału.

Jeśli mam być z Wami szczera - żałuje tylko dwóch osób. Bo pozwoliłam żeby wszystko się rozpadło. Bo pozwoliłam by odwali bez usłyszenia ode mnie przepraszam. Kontakt się urwał, a u mnie w sercu został ból. Bo można było zrobić to inaczej. W końcu człowiek uczy się na błędach, prawda? 
Ja też, mimo że często muszę się o tym przekonać na własnej skórze więcej niż raz.

W relacji o której pisałam Wam na początku się udało. Powiedzieliśmy sobie to magiczne "przepraszam". Co nam to dało ? Możemy bez poczucia winy i złości ze sobą pisać. Jasne - nie jest to takie jak kiedyś, ale przynajmniej mamy kontakt. Miło czasem usiąść i porozmawiać tak po prostu o niczym. Bez gniewu, bez żalu. 

Zostało zaledwie kilka dni do świat. To idealna okazja by zrobić sobie mały rachunek sumienia. Może jest taka osoba, z która chciałbyś się pogodzić? Teraz masz na to idealną okazję. I cytując tytuł księgi "Pana Tadeusza" Kochajmy się.

Do napisania,
Alice 

1 komentarz: