sobota, 31 grudnia 2016

Podsumowanie roku 2016

"Może Ci się nie udać. Albo też zupełnie odwrotnie"


Ten post mógłby zaczynać się tak :
To był koszmarny, okropny i paskudny rok. Dobrze,że się skończył.
Mogłabym napisać tylko to. Opisywałoby to ten rok wystarczająco. Nie mniej byłoby kłamstwem.
Ten rok to istna sinusoida. Bycie na szczycie, tylko po to by spaść na sam dół. 
Ten rok zapowiadał się na świetny. Cały styczeń w moich ulubionych rejonach Niemiec, z ludźmi, których kocham nad życie. Luty i marzec to szkoła i oczekiwanie na wiadomości z DE. Koniec kwietnia to wyjazd do DE i cudowna majówka z przyjaciółmi. Pożegnanie na tylko 2 tygodnie i moja impreza urodzinowa. I to jes moment, gdy wszystko się posypało. Cisza. Wyjazd na wspaniałe wakacje do Hiszpanii, cudowne 18 urodziny i wielka lampka awaryjna z tyłu głowy. Powrót i depresja. Nie miałam siły na nic. Cały dzień spędzałam śpiąc albo ewentualnie jeżdżąc na rowerze. Wojna. Okres kłótni i 18 przyjaciółki. To był moment, gdy uświadomiłam sobie, jak bardzo źle lokuje uczucia. Najbliżsi ranią najbardziej. Nie wiem kiedy minął sierpień. By choć trochę uratować ten miesiąc - wyjazd nad morze. wizyty u dietetyka. Ponownie szkoła - spanie, szkoła, zakuwanie do późna, replay. Aż nastał koniec października. Cudowny wyjazd z przyjaciółką do Poznania, początki końca doła. Koniec - trwał za długo. Listopad to czas wzmożonej pracy na blogu i przygotowywanie blogmas. To czas pieczenia pierników i przygotowywanie do przeprowadzki. Początek grudnia to cavaliada z najlepszymi dziewczynami pod tym słońcem, mikołajkowe niespodzianki, a w końcu i przeprowadzka, Boże Narodzenie i pojawienie się nowego członka rodziny o imieniu Zeus.
Tak. To najlepiej oddaje ten rok. 
To rok spełnionych i straconych marzeń.
Rok ciężkiej pracy i depresji, ale też rok uśmiechu i zmieniania siebie.
Dojrzałam. Może pod względem wizualnym jest gorzej, ale wiem jak zmieniłam się wewnętrznie. 

Zdjęcie, które widzicie powyżej to moje #2016bestnine wg ilości serduszek na Instagranie. Od góry, od lewej do prawej :

Moje rossmannowe zdobycze na promocji -49%
Wakacyjny zachód słońca widziany z 2 kółek
Kawa, którą uwielbiam 
Zachód słońca nad Maspalomas
Poznań widziany z mostu Rocha
Kolejny zachód słońca nad Hiszpanią
Kolaż zdjęć z wyprawy rowerowej #czasamitrzebasięodchamić
Moja miłość - mój rower


Ten kolaż to natomiast ten rok moimi oczami : styczeń, luty, maj, czerwiec, wakacje, koniec sierpnia, październik i listopad.

Z 21 postanowień na 2016 udało mi się zrealizować 14. Zawiodłam. Z 15 pozycji na wishlist udało się kupić 9
Mogło być lepiej, ale źle też nie jest
.
Co się udało?
Pojechałam 2 razy na wakacje, zadbałam o włosy - mega urosły, zbiłam tsh, o wiele częściej się uśmiechałam, "pokolorowałam" Instagram, a przede wszystkim założyłam blog podróżniczy Misiowy notatnik i nie usunęłam Tłuszczu nadchodzę! A nawet założyłam fanpage na Fb i nawiązałam kilka interesujących współprac. Napisałam 99 postów, a wy odwiedziliście mnie prawie 45 tyś razy, za co jestem mega wdzięczna. 
Poza tym udało mi się spełnić 3 marzenia z listy "Before I die" : mój artykuł ukazał się w magazynie "Bezbolesne usuwanie cukru z diety" nr 2, pojawiłam się w telewizji (regionalnej) oraz pojechałam do Hiszpanii. A no i mamy psa :D

Co się nie udało?
Nie odwiedziłam ani Berlina, ani Londynu, ani Pragi. Nie zrobiłam kolejnego tatuażu, nie schudłam, ani nie wróciłam do treningów. Jadłam o wiele za dużo słodyczy.

To tyle jeśli chodzi o ten rok. Na razie dopiero piszę sobie cele na 2017, który mam nadzieję,że będzie lepszym rokiem. O wiele lepszym, choć mocno się go obawiam, ale o tym postaram się napisać jutro.

Dziś życzę Wam szampańskiej zabawy, dużo zdrowia, szczęścia, miłości i pieniędzy. Miejcie siłę podążać za swoimi marzeniami i nie przejmujcie się opinią innych, bo możecie zatracić siebie.

Love,
Alice

5 komentarzy:

  1. Szczęśliwego Nowego Roku! Niech będzie lepszy, niż ten który minął!

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetne te życzenia :D Tobie również wszystkiego co najlepsze :* :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie zapominajmy, że to my kreujemy naszą rzeczywistość! Ja świetnie schudłam dzięki aplikacji kcalmar. Wizyty u dietetyka były dla mnie niestety zbyt kosztowne, ale udało się. Może to byłoby dla Ciebie pomocne?

    OdpowiedzUsuń
  4. Jestem dopiero na początku swojej "chudej" drogi. Zostanę tu na dłużej :)

    http://cel50mniej.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Trzymamy kciuki w postanowieniu :) I czekamy na pierwsze efekty :)

    OdpowiedzUsuń