środa, 25 stycznia 2017

Alicenotka 25.01.2017

Ostatnio zawalam wszystko na całej linii. Czuję się trochę jak zużyta bateria, z której ktoś próbuje wydobyć resztki energii. 
Weekendy są zdecydowanie za krótkie, a tygodnie dłużą się, choć i tak nie jestem w stanie zrobić wszystkiego, co zaplanowałam. Czuję,że się trochę pogubiłam. Ale to ten moment, kiedy człowiek zdaje sobie sprawę,że dorasta i musi przewartościować swoje życie.
Ten rok nie zaczął się jakoś super. Ale przez te 25 dni poznałam siebie. Chyba właśnie tego było mi trzeba - poznać te wszystkie schematy i zacząć działać. Bo mimo wszystko to właśnie robię - działam. Znacie powiedzenie "Na razie się wspinam,ale widoki i tak są niezłe"? Nawet jeśli na każdy krok w tył, przypada 2 w przód to jest to dla mnie progres. Wiecie jaka jest najważniejsza kwestia, jaką pojełam w tym okresie? Zawsze znajdzie się ktoś, kto będzie was demotywował i wkurzał do czerwoności. Olej taką osobę. Ona robi problemy o TERAZ, a liczy się Twój CEL (PRZYSZŁOŚĆ). W końcu vale la pena sõnar ;)
Nie poddawajcie się - skoro cel jest z przodu, to po co zbytnio się cofać?
Mam nadzieję,że zrozumieliście ten trochę pokrętny przekaz.
Love,
Alice

4 komentarze:

  1. Każdy ma taki okres w życiu. ja ratuję się ćwiczeniami, przynajmniej to poprawia mi humor

    OdpowiedzUsuń
  2. Też uważam, że nie warto się poddawać

    OdpowiedzUsuń
  3. Kochana... Nie tylko Tobie zdarza się zawalić sprawę. Najważniejsze to zauważyć swój błąd. ;)

    OdpowiedzUsuń