czwartek, 23 lutego 2017

Ikigai, czyli jak dożyć setki

Było już „Hygge. Klucz do szczęścia”, w którym Meik Wiking opisywał źródło duńskiej radości. Była też książka „Rozpraw się ze swoją wewnętrzną jędzą” dwóch trenerek – Amy Ahlers i Chrstine Arylo – szerząca ideę samoakceptacji. Teraz do pakietu wiecznego zadowolenia i spoglądania w lustro z przyjemnością dojść miało życie niemal wieczne . A to wszystko za sprawą ikigai, japońskiego sposobu na długowieczność, opisanego przez Héctora Garcíę i Francesca Mirallesa w książce „Ikigai. Japoński sekret długiego i szczęśliwego życia”.


Oficjalny opis
Według Japończyków każdy człowiek ma swoje ikigai, które stanowi siłę napędową do życia. Niektórzy już je odnaleźli i są go świadomi, inni zaś noszą je w swoim wnętrzu, nadal go poszukując. To właśnie ikigai stanowi jeden z sekretów długiego, młodzieńczego i szczęśliwego życia mieszkańców japońskiej Okinawy, wyspy zamieszkanej przez najbardziej długowiecznych ludzi świata.
W tej książce po raz pierwszy przedstawiono wskazówki japońskich stulatków, jak żyć pełnią życia i z optymizmem. Autorzy zdradzili tajniki ich diety, aktywności fizycznej, pracy zawodowej, relacji międzyludzkich oraz – co jest najpilniej strzeżonym sekretem – odnajdywania swojego ikigai, które nadaje ich życiu sens i zapewnia motywację, by dożywać setki w pełni formy.  
Posiadanie jasnego i określonego ikigai, czyli wielkiej pasji, dostarcza satysfakcji, szczęścia oraz nadaje życiu sens. Misją tej książki jest to, by pomóc ci je znaleźć, a ponadto przekazać wiele kryjących się w japońskiej filozofii wskazówek, jak zapewnić zdrowie ciału, umysłowi i duchowi.

O Autorach
Pewnego dnia spotkało się w Tokio dwóch Hiszpanów. Jeden z nich miał bzika na punkcie wszystkiego co japońskie, a także bloga i dwie książki na ten temat. Drugi, również Japonią żywo zainteresowany, na koncie posiadał kilkanaście poczytnych powieści, głównie młodzieżówek, często będących efektem współpracy autorskiej. Co mogło wyniknąć z takiego spotkania?

Moja recenzja
Czym jest ikigai? To japońskie pojęcie można przetłumaczyć jako „szczęście płynące z bycia zajętym” i wiąże się ono z długowiecznością Japończyków, a zwłaszcza mieszkańców wyspy Okinawa. Dlaczego Okinawa? Bo miejsce to zaliczane jest do tzw. niebieskich stref, czyli najlepszych miejsc do życia, gdzie ludzie żyją najdłużej.
Prezentowany przez Garcíę i Mirallesa sposób na życie zawiera się w tak niewielkiej ilości wskazówek, że dogłębna analiza okładki książki może przynieść wystarczające – na najbardziej podstawowym z poziomów – wnioski. Zawarty wewnątrz tekst jedynie rozszerza, wyjaśnia i szczegółowo tłumaczy nieskomplikowane zasady ikigai. Rozmawiając z ludźmi w wieku około stu lat starali się zrozumieć sekret, dzięki któremu ich ludzie mogą pochwalić się przeżyciem wieku, ale i doskonałą formą.
Autorzy mieli wszystko – chwytliwy pomysł, intrygujący temat, ciekawych bohaterów. Ale czegoś zabrakło. Mam wrażenie, że ta książka trochę nie wyszła. Jakby mieli za mało materiału i trzeba było ramy książki wypełnić czymś innym. Albo jakby nie do końca wiedzieli jak się za dany temat wziąć. zamysł nie jest czytelny i do tej pory głowię się, dlaczego przyjęto taką, a nie inną kolejność wywodu. Dziewięć rozdziałów zbudowano z luźno powiązanych ze sobą wątków, które jako całość wydają się niezupełnie spójne. Autorzy skaczą z tematu na temat, wplatają do treści historie, które nijak mają się do długowieczności (chociażby wyrwana z jakiegokolwiek kontekstu opowieść o Stevie Jobsie kupującym porcelanę) i sprawiają wrażenie, że są umieszczone w książce tylko dlatego, że autor ją znał i chciał włączyć do treści, bez względu na to, czy jest na temat czy nie. Bardzo dużo jest informacji na przykład o logoterapii. Nawet jeśli sama metoda bazuje na czymś podobnym do ikigai, nawet jeśli jej autor to sam Victor Frankl, nie widzę powodu, żebym czytała o niej akurat w tej książce. Przez całą lekturę czekałam, aż w końcu zacznę czytać o japońskiej sztuce długiego i szczęśliwego życia.

Niekwestionowanie najmocniejszą stroną książki stanowią fenomenalne wypowiedzi stulatków -
gdyby autorzy zbudowali swoją książkę na ich wypowiedziach,  byłaby porywająca. A tak, dla mnie to trochę zmarnowany potencjał.
W tej książce jest za dużo wszystkiego: trochę relacji z podróży, trochę omówienia terapii i wynikających z nich uniwersalnych życiowych wskazówek , trochę japońskich słówek, a trochę zachodnich anegdotek. W dziedzinie psychologii co prawda jestem laikiem, lecz jako najzwyczajniej w świecie myślący człowiek potrafię dostrzec wielki chaos panujący w tej publikacji. I mam wrażenie, że jest on potęgowany przez układ typograficzny. W samym spisie treści mamy do czynienia z trzema różnymi rodzajami fontu, a później bywa jeszcze gorzej. Krzykliwe nagłówki podrozdziałów, całe strony formatowane kursywą, różne rodzaje wypunktowywania i od groma niepotrzebnych tabelek. W tym nadmiarze nie sposób się odnaleźć. Redakcyjnie treść jest świetnie opracowana i czyta się lekko, ale znowu – przy niemałym rozmiarze pisma osiem akapitów na stronę, nierzadko jednozdaniowych, to męczarnia.

Podsumowując
Mam mieszane uczucia co do tej pozycji. Z jednej strony bardzo zaciekawiła mnie sama idea ikigai, jednak z drugiej nie dowiedziałam się niczego konkretnego. Mimo,że książkę czyta się szybko, można odnieść wrażenie,że autorzy leją wodę i sami nie wiedzą, co tak naprawdę chcieliby przekazać. Z książki tej płynie jednak przesłanie. W życiu liczy się nasze flow. Niniejsza pozycja uświadamia, że w codziennym życiu zapominamy o tym co najważniejsze- celebrowaniu każdego dnia oraz odnalezieniu własnego ikigai, czyli sensu życia, który jest pierwotną siłą pozwalającą osiągnąć cele oraz dożyć stu a nawet więcej lat.

Informacje ogólne
autor : Francesc Miralles Contijoch, Hector Garcia Piugcerver
data premiery : 01.02.2017
ilość stron: 224
wydawnictwo : Muza
cena :  25,28 zł

Za możliwość zapoznania się z książką dziękuję :




Co sądzicie o tej książce? Skusicie się na zakup?
Alice

3 komentarze:

  1. Mnóstwo ludzi chce dożyć setki, a ja mam cel by dożyć XXII wieku. Musiałabym żyć grubo ponad setkę, ale czego człowiek nie zrobi, żeby przeżyć aż 3 wieku ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja tam bym nie chciała żyć aż tak długo! Bardzo boję się niedołężności i samotności.

    OdpowiedzUsuń