wtorek, 1 sierpnia 2017

5 lat żarła i zdechła #fitblogosfera


Dobre filmy powstawały do roku 2000. Dobra muzyka powstawała do 2001. A dobre fit blogi do 2015. I umarły w 2017.



Na SeeBloggers miałam okazję rozmawiać z Anią, Natalią i Patrycją. Zgodnie stwierdziliśmy, że obecnie fitblogosfera to nie to samo, co kiedy zaczynaliśmy. To nawet za dużo powiedziane - tak, jak stwierdziła Ania : "bycie Fit obecnie utożsamiane jest z byciem śmiesznym". Wszechobecny hejt, promowanie się po trupach do celu ... Z naszej czwórki, nie wiem,czy jestem najstarsza stażem. 

Swoją przygodę z blogowaniem o tematyce Fit zaczęłam w maju 2012 roku. 
To ten okres, kiedy jeszcze blogi raczkowały i tu zgodzę się w stu procentach z Natalią - 
było lepiej, każdy każdego dopingował, wspieraliśmy się, byliśmy jedną wielką rodziną. 
Tak minął rok 2012, 2013 i początek 2014 . To był pierwszy okres , kiedy dziewczyny zaczęły się wykruszać. Czemu? Każda z nas miała jakiś inny powód :  brak chęci do blogowania, rodzina, dziecko ... choć nawet, gdy ktoś odchodził, co jakiś czas był z nim kontakt i mimo wycofania nadal mógł liczyć na dobre słowo ... 
Ale dało się też zauważyć pewien trend, który na początku blogosfera przyjęła jako błogosławieństwo. 
Powoli zaczęli pojawiać się trenerzy personalni i dietetycy. Oni też zaczęli zakładać swoje blogi. Na początku pomagali,  służyli dobrą radą. Lubię na to mówić  : efekt Chodakowskiej.  Było super, ale też był to okres, kiedy firmy, agencje i  sami ludzie zaczęli zauważać jakie możliwości daje fitblogosfera.  2015 to już istny wysyp blogów-branżowców,  którzy zaczęli zauważać nie ludzi, a czysty zysk.  Reklamowali się jako ci lepsi od nas,  zwykłych dziewczyn często bez medycznego wykształcenia, które trenują z pasji i chęci walki o siebie, a nie tak jak oni - profesjonalistów
Jasne początkowo było kilku specjalistów,  którzy znali się na swoim fachu, ale ludzie znów zwietrzyli deal dla siebie. Przecież wiedza nie jest dla ciebie .
2015 to był istnym apogeum kursów dietetyki. Każdy, kto tylko chciał , mógł sobie zrobić kurs trenera personalnego przez internet , a potem reklamował się , że tylko on ma efekty,  tylko z nim uda się osiągnąć sukces i tylko on wie najlepiej jak nam pomóc. 
Dlatego zaczęły zamykać się kolejne blogi.
 Dziewczyny nie wytrzymywały presji i to był ten moment, kiedy nastąpiło bum :  albo miało się od razu tysiące wyświetleń,  50 komentarzy pod każdym postem , albo było się małym blogerem, który - jasne - zazdrościł tym większym, ale uparcie dążył do tego, co sobie zaplanował. 
I tak - do tej pory są ludzie , których historie zaczęły się od chęci zgubienia 5, 10, 15 czy 50 kg. Niestety ci blogerzy, którzy tak zaczynaliśmy, jesteśmy na wymarciu. Mimo tego, że blogosfera jest młoda i można powiedzieć, że nadal będzie się rozwijała, o tyle częściej wolimy wejść na Instagram, zostawić serduszko pod zdjęciem dla laski z kaloryferem czy śniadaniem mistrzów - do niedawna owsianki, a teraz oczywiście BT, czyli najlepiej jajecznicy na boczku. Nie patrzymy, czy osoba po drugiej stronie jest realna. Kupujemy obraz idealnego życie. Co z tego,  że ktoś poświęca godziny na napisanie postu, obrabianie zdjęci i co najważniejsze  - na walkę o to, by schudnąć.  To już nieważne. Czytanie blogów jest passe. Bycie fit jest passe. Teraz liczy się, ile wyciskasz na klatę,ile razy byłeś na treningu. Panują sprzeczne informacje,  które sprzedają trenerzy tylko po to,  żebyś przyszedł tylko do niego. Nie śmiej mieć swojego rozumu. No bo jak to?!?! Ty wiesz lepiej niż on?!?!

~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Jeśli obserwuje mnie na Facebooku, a gorąco do tego zaczęłam!, pewnie zauważyliście,  że pojawiło się nowe logo. Zniknął potworek,  który był nieczytelny,  a pojawił się prosty napis. Od dawna wiedziałam,  że pisanie tylko o odchudzaniu, przepisach czy ćwiczeniach nie ma większego sensu. Od tego macie Instagram.  Nie znaczy to, że przestanę pisać na ten temat. Wiem, że nadal mogę się w tym kierunku rozwijać i ... Może w końcu schudnąć ;) 

Jak widzicie logo ma kilka ikon. Nigdy nie ukrywałam, że jestem trochę niepoprawna.  Taka chcę być. Wiem, że chętnie czytacie  recenzje książek i będą się one pojawiać . Nadal będą to książki o zdrowiu, treningach,  jedzeniu i odchudzaniu, ale może także o podróżach.No właśnie. Jak już zaszło na podróżowanie ... Chce pisać też o tym. Jasne -   nie podróżuję tak często,  jak bym chciała, a w Internecie roi się od stron o podróżowaniu. 
Fotografuje. Wierzę, że zrobię to lepiej niż kiedyś. Stanowi to integralną część mojego życia, więc czemu nie podzielić się tym z Wami?  Czasami będzie też o kosmetykach.  Tylko wiecie -  jestem trochę chłopczycą, więc nie będzie typowo. Uwielbiam gotować i spocić się na treningu. Lubię ładnie wyglądać i słuchać dobrej muzyki. Podtrzymuje to, że dobra muzykę robiło się do 2000, ale teraz też się coś znajdzie. Przede wszystkim będę pisała o tym, o czym chce,  bo ten blog to ja. Mam nadzieję, że przełoży się to na nową jakość. 

A! I jeszcze jedno. Może z przyzwyczajenia będę się jeszcze podpisywała Alice . 
Mam na imię Marta. 
Marta Alice. 
I to niech będzie początek.

5 komentarzy:

  1. A moim zdaniem blogosfera to przede wszystkim MY ludzie i to my ją tworzymy, dlatego trzeba dalej robić swoje, a Ci którzy będą chcieli i tak nadal będą szukać takich blogów :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestem wytrwała, mimo wszystko przez blogu poznaje się fajnych ludzi, fajni ludzie to fajne wspomnienia mimo że czasem pojawiają się na chwilę. ;) Choć przyznam szczerze że za kilkoma osobami tęsknie, bo znikli całkowicie.

    Logo - idealne.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja wtedy jeszcze nie zaczynałam, bo się powstrzymywałem, ale obserwowałam wiele blogów z perspektywy czytelnika i faktycznie było inaczej. Pamiętam też czasy chyba pierwszej blogowej platformy blog.pl i tamtych blogów... to dopiero było ;) Mam nadzieję, że nie będzie jeszcze gorzej i blogosfera stanie się mocniejsza, zdrowsza i przede wszystkim mądra, a nie ślepo podążająca za trendami. Logo świetne i trzymam kciuki :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Logo super;). Miło mi, że ktoś się ze mną zgadza. Jak wspomniałam kiedyś prowadziłam bloga Ania się odchudza (chyba jeszcze nie skasowałam tylko zawiesiłam czy coś takiego) i pamiętam to wsparcie wtedy! Wow! Moje wpisy to był zwykły dziennik odchudzania. Owszem zdarzali się Ci co krytykowali, ale to były komentarze 1 na 50. Pamiętam jaką dumę, czułam gdy ktoś bardziej znany mnie odwiedził. Normalnie Fame! Teraz wystarczy wrzucić zdjęcie tosta z dżemem i hejt oraz rady lecą strumieniem, a to gluten, a to cukier, a tu brak tłuszczu i białka, a to czemu pszenne? Oczywiście walka między Paleo, Vegan I innymi dietami to już norma.

    OdpowiedzUsuń
  5. Kontynuując człowiekowi się odechciewa. Z drugiej strony powoli dotastam, aby mój blog wychodził poza bycie Fit. To nie jest najważniejsze i tyle. A konkurować z osobami, które zawsze miały piękne ciało i sztab ludzi za nimi stoi nie zamierzam. Nie jestem idealna, bo jestem człowiekiem.

    OdpowiedzUsuń