poniedziałek, 9 października 2017

Alicenotka. Podsumowanie wakacji

Pisząc to na dworze jest zimno, szaro i deszczowo. Mimo, że wciąż trwa kalendarzowe lato w tym roku tego lata nie było. Nie ukrywajmy -  półtora tygodnia temperatura 30 stopni, gdy wieczorem była burza powalająca drzewa lub 15 stopni i deszcz … Co tu dużo mówić – słabo :/ Nie lubię jesieni . To znaczy lubię, ale nie taką. Lubię słońc,  temperatury przekraczające 15 stopni  i kolorowe liście. Choć nie ukrywam -  ja po prostu jestem dzieckiem, które uwielbia wiosnę i lato i równie dobrze mogłabym mieszkać w kraju,  gdzie temperatura w ciągu roku nie spada poniżej 18 stopni. No dobra -bez dygresji.  Jakie były, takie były, ale to były najdłuższe wakacje mojego życia. Spędziłam je zupełnie nie tak, jak planowałam i jeśli czegoś mam być w 100% pewna, to tego, że był to największy spontan w moim życiu.  Zamiast zaplanowanych wyjazdów pojawiły się nowe.  Zupełnie niespodziewanie były wakacje, których miało nie być i w sumie wyjdzie na to, że jestem dziwna, bo spędziłam te wakacje czytając książki, ale może od początku ….

Tegoroczne wakacje zaczęłam w połowie maja - dokładnie 18 napisałam ostatni egzamin dojrzałości, a potem mogłam już rozkoszować się piękna pogodą. Słońce i wysoka jak na przełom maja i czerwca temperatura sprzyjały relaksowi – odespaniu wszystkich nieprzespanych nocy, przeczytaniu odłożonych na potem książek i obejrzeniu kilku filmów.

Czerwiec zawsze dla mnie wyjątkowy miesiąc. Tak też było w tym roku -  z niecierpliwością oczekiwałam 10, kiedy spełniło się kolejne moje marzenie : Eurotrip . Podróż biegła przez takie kraje jak Czechy Austria Włochy Szwajcaria …. Relacja TUTAJ. Kolejne spełnione marzenie, choć esencją całego wyjazdu było zwiedzanie z przyjaciółmi kolejnych miast z listy ‘do zobaczenia’. 

 Po powrocie widziałam dwie rzeczy : 1. nie mam żadnego konkretnego planu, 2. czas na modyfikacje planu. Dlaczego?  Początkowy chciałam spędzić urodziny poza granicami kraju. A dlaczego modyfikacje?  Bo okazało się, że urodziny sprawdzę w gronie najbliższych mi osób.
Tak więc lipiec spędziłam jeżdżąc na rowerze, czytając książki i załatwiając formalności związane ze studiami. Kursowała między domem a miastem, pokazałam znajomym Poznań i …

 Koniec lipca przyniósł spełnienie marzenia ‘zawodowego’ jak i prywatnego. Wyjazd do Gdyni na Seebloggers. W końcu miałam okazję poznać face to face wielu wspaniałych ludzi, zobaczyć miasto i przełamać strach. Do domu wróciłam z bananem na twarzy i głową pełną pomysłów, planów i zmian, o których pisałam już tu [LINK]

Tuż po wyjeździe okazało się, że plan na wakacje znów się zmienia. Niestety zmuszeni byliśmy odwołać z nasz wyjazd do Grecji i powiem szczerze - trochę się załamałam perspektywa spędzenia całych wakacji w Polsce, ale dzięki dwóm wspaniałą osobom [Dziękuję,  bo wiem, że to czytacie!!! ], udało się zmienić plan. I tym oto sposobem odliczam dni do upragnionych wakacji pod palmami. sierpień minął pod znakiem lenistwa i łapania promieni słonecznych.  Aż w końcu nadszedł upragniony urlop. Więcej o wyjeździe plus wiele zdjęć możecie zobaczyć tutaj. 

Powroty są ciężkie. Co było najcięższe? Chyba szok termiczny. Jest różnica między 37 a 19 stopniami ;) Pogoda w Polsce nie rozpieszczała – ciągle padało albo słońca jak na lekarstwo, ale nawet to nie powstrzymało mnie to przed wyprawami do lasu na grzyby. Nawet nie zdawałam sobie sprawy, ile można nauczyć się o drugim człowieku właśnie w lesie. Niestety muszę stwierdzić, iż bycie miłym i bezinteresownym jest uważane w dzisiejszych czasach za coś nieistniejącego i niemożliwego.

No nic – 5 miesięcy minęło jak jeden dzień …
Coś się kończy, coś zaczyna, więc cytując klasyka : „Alleluja i do przodu” ;) 


Love,
Marta

2 komentarze: