poniedziałek, 13 listopada 2017

Nie walcz z idiotami - Mają przewagę liczebną.

Nie biorę odpowiadam za treść tego posta. Pisany jest pod wpływem emocji.
 Czytasz na własne ryzyko.


Ludzie nie lubią, gdy pisze się do nich mądre rzeczy. To już potwierdzone naukowo. Zdecydowanie bardziej wolą poczytać o dupie Maryni. Chyba nigdy się do tego nie przyzwyczaję, ale tak jest. Czy się podoba czy nie. Po co na przykład pisać o walce z chorobami, czy wynalezieniu szczepionki na AIDS, skoro można poczytać o klęsce innych? Przecież to jest przyjemniejsze. Oni gryzą piach, a ty czerpiesz radość z tego, że możesz na to patrzeć i jeszcze kamieniem rzucić. Nie wmówisz mi,że tak nie jest. W każdym z nas jest bestia. Niektórzy tylko bardzo dobrze to maskują. 

Wyobraź sobie sytuacje :
koleżanka z pracy dostaje awans. Pracowałyście tak samo, ale to jej się udało. Widzisz tą furię w swoich oczach? Zapewne nie, ale wiesz,że jesteś wkur*iona. Chodzi Ci gul, ale zaciskasz pięści i obiecujesz pokazać kto tu rządzi. Po miesiącu to ty dostajesz awans, ale jeszcze Ci mało. Pędzisz dalej. Kolejne tygodnie ciężkiej pracy i nagle okazuje się,że to jej powinęła się noga. Przystajesz i czujesz ulgę. To jej się nie udało, nie tobie. To jej problem, nie twój. Cieszysz się. Myślisz "Dobrze jej tak.Głupia ździra!". 
Nie wiesz jednak,że poświęcała ona każdą wolną chwilę na pracę, bo w domu się nie przelewa. Musi oszczędzać każdy grosz. A może ktoś nagle zachorował i tylko ona mogła pomóc. Nie zagłębiajmy się jednak w to. Tobie się udało - jej nie. To jest najważniejsze.

Tak jest z każdym z nas. Nie interesuje nas,że ktoś inny ma kłopoty i upada. Liczy się tylko to,że ty nie. A jednak się mylisz - ty też upadasz. Prędzej czy później. 
Lubimy czytać o klęsce innych. Dlatego myślę,że chyba powinnam pisać częściej o tym,że np. teraz nie ćwiczę, mam załamkę psychiczną i najchętniej stałabym się powietrzem. Powinnam pisać o tym,że nie mam na nic siły, cały czas śpię, bo jak nie śpię to chodzę wkurwiona. Zrażam do siebie wszystkich. Jestem monotematyczna. Trudno ... 

Może powinnam napisać,że pokłóciłam się z B. 
I wcale nie chodzi o to,że przy swoich rodzicach udał,że mnie nie zna. Potem się nie odzywał, a dziś prawie się przez niego udusiłam i chodziłam wściekła jak osa, gdy gadał z L. Nawet nie powinnam mówić,że gdy próbowałam go przeprosić nie odezwał się. 
A może powinnam opowiadać o S.? O tym,iż mimo to,że ze mną zerwał ponad rok temu nadal mi go brakuje, w szkole udaje,że jesteśmy tylko znajomymi, a ja budzę się w nocy z płaczem, bo śniło mi się,że mnie zostawił i nigdy więcej go nie zobaczę? Albo o P., który wie,że podoba mi się M. - jego kolega z zespołu? I,że zapraszał dwie moje najlepsze przyjaciółki na Komers, a mnie nawet ie spytał czy idę? Może właśnie sam M. byłby dobrym tematem. Spotkaliśmy się kilka razy, a on nadal nie wie,że ja żyje. Tak! Na pewno właśnie o tym  chcecie czytać. 

Ale nie napiszę tego (choć w sumie już napisałam). Nie powiem,że znów nie mam motywacji. Nie chce mi się ćwiczyć. Po 5 dniach detoxu mam dość. W dniu kiedy się ważyłam po 2 tygodniach miała tylko -1, a tego samego dnia po południu dostałam miesiączkę. Kur*a po co to pisać. Nie dam innym satysfakcji. 
Bo nie ważne jak jest ciężko, czy będzie jeszcze gorzej, ja zaciskam pięści i wstaje.

Mogłabym tu jeszcze pisać, a pisać, ale po co skoro te obrazki powiedzą Wam więcej?



Jeśli to przeczytałeś to przepraszam Cię bardzo. Za dwie rzeczy. No dobra może trzy ...
Po pierwsze za zmarnowanie czasu.
 Po drugie za czytanie o wszystkim i o niczym.
Po trzecie ... przeprasza się bardzo, ale jeśli to przeczytałeś i jesteś w stanie się jeszcze do mnie odezwa to albo zniszczyłam Ci psychikę, albo już jesteś nienormalny ;)






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz